Ta podróż chwilowo była dla nas najtrudniejsza. Jeśli ktoś miał przyjemność podróżować po górach Gruzji czy Albanii i myśli, że to były ciężkie trasy to zapraszamy na odcinek Sassari-Bosa.
Niesamowicie kręta droga, jedna serpentyna za drugą a do tego wariat kierowca, który oczywiście hamując doprowadzał błędnik do szaleństwa. Wysiedlismy z autobusu bladzi i wniebowzieci, że możemy spokojnie usiąść
Krajobrazy oczywiście bajeczne : zieleń malutkich gospodarst pomieszana z dzikoscią dziewiczych miejsc, cudne góry nad którymi przepływaly ciemne, groźne chmury ale jednak ocieplane promieniami słońca -magicznie...
Po tak ciężkiej podróży byliśmy bardzo skołowani i zdecydowaliśmy, że idziemy się położyć na miejscowej plaży. Jak pomyśleli, tak też uczynili ale niestety zostaliśmy zaskoczeni dość negatywnie gdyż akurat tutaj piasek nie był biały a raczej szary i brudny. .... jednak wolimy błękit wody i białe plaże ale o tym później
Widok z trasy na kolorowe miasteczko Bosa
Wieczorny spacer po mieście to już tradycja ale tu zdziwiły nas niesamowicie malutkie uliczki
A na jakiejś Piazza podskakiwal sobie sympatyczny pan i zabawiał miejscowych ludków grą na skrzypcach
Oczywiście Bodzia znalazł interesujący dla siebie sklepik i koniecznie musiał wejść. .
A jak wszedł to zdegustował no i mamy nową butelkę do kolekcji. Trzeba wspomnieć, że tutaj każdym region ma kilka winnic i każda winnica stara się mieszać szczepy aby stworzyć cudny trunek. Jest to naprawdę ciekawe gdyż niektóre wina mają bardzo mocno unikalny smak i np tu jest popularne wino ala smak koniaku...:-)
Kolacja zjedzona, miasto zwiedzone wiec czas na degustacje wina na naszym balkonie. Widok na port bezcenny!!!
Rano przed wyjazdem zrobiliśmy jeszcze obchód po budzacym się właśnie mieście
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz